Spotkanie z Matką Płaszowską dnia 10.10.2020 roku, w miejscu które, 13 października 2019 roku abp Marek Jędraszewski oficjalnie ogłosił dekret ustanawiający kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa w Płaszowie diecezjalnym Sanktuarium Matki Bożej Płaszowskiej, Matki Błogosławionego Macierzyństwa.

Spotkanie to rozpoczęło się odmówieniem godziny przedpołudniowej.

Następnie o godzinie 10:00 wysłuchano konferencji na temat: „Maryja, uczennica Pana, wzorem bycia uczniem Chrystusa”, którą wygłosił ks. lic. Franciszek Wielgut SCJ. Jak prelegent zaznaczył, jeżeli wszystko dobrze się ułoży, będzie można się zapoznać z tą konferencją w naszym sercańskim czasopiśmie „Sympozjum”.

Po konferencji wszyscy udali się do Sanktuarium Matki Boskiej Płaszowskiej, by uczestniczyć we Mszy Świętej. Mszy Świętej koncelebrowanej przewodniczył prowincjał polskiej Prowincji Księży Sercanów, ks. Wiesław Święch SCJ. W swoim słowie przywitania do wszystkich przybyłych powiedział:

Kiedy Bóg zdecydował wysłać Swoje Słowo do nas, to znalazł takie miejsce, do którego mógł wejść. Tym miejscem była Maryja. Bóg, możemy powiedzieć, postawił pierwszą stopę nie na ziemi, ale w człowieczeństwie Maryi, w Jej łonie. I gdy Maryja przyjęła tę prawdę, otworzyła się na tę prawdę, to wtedy w Jej życiu dokonało się coś zupełnie nowego. Podobnie jest w naszym życiu. Ten sam Bóg, Jego łaska, Jego dar, Jego wolność muszą mieć pierwszeństwo przed naszymi dążeniami. Bo przecież to nie my, ale to On buduje nam świątynię. To nie my, ale to On przecież nas wybrał. Nie my zaczęliśmy Go kochać, ale On nas ukochał, kiedy jeszcze byliśmy w łonach naszych matek. I gdy Bóg chce dotrzeć do nas, znaleźć miejsce w naszym sercu i w naszym życiu, to być może szuka właśnie takiego, moglibyśmy powiedzieć, Maryjnego punktu. Po to, aby być w naszym życiu, żeby być w naszym sercu. I takim najlepszym wzorem dla nas, w tym otwarciu się na Jego Słowo, na wolę Bożą, jest nie kto inny, ale właśnie Maryja. Ona pokazuje i udziela rady jak mamy się zbliżać do Jej Syna i jak mamy Go poznawać.

W czasie Mszy św. homilię wygłosił ks. Franciszek Wielgut SCJ, w której powiedział:

 

Maryja uczennica Pańska

Drodzy Współbracia w życiu zakonnym i w kapłaństwie! Drodzy Bracia i Siostry, którzy łączycie się z nami, z całą naszą sercańską rodziną! Dzisiaj wypadałoby powiedzieć: Uczniowie i Uczennice na wzór Maryi!

Pozwólcie, że podzielę się na początku radością. Pamiętam, że po raz pierwszy myśl o Maryi jako uczennicy zapadła mi w sercu kilka lat temu podczas studiów – wtedy tylko obserwowałem, jak koleżanka zagłębiała się w to zagadnienie jako temat swojej pracy dyplomowej. Kolejny raz pojawiła się całkiem niedawno, kiedy ks. Eugeniusz poprosił mnie o wygłoszenie dzisiejszej konferencji i homilii. A pojawiła się ona równie delikatnie jak za pierwszym razem, lecz do końca nie ustępowała. Z tej racji postanowiłem ja podjąć i dzisiaj się nią z Wami podzielić. Radość moja bierze się natomiast stąd, że kiedy dobierałem fragment Ewangelii na dzisiejszą liturgię, praktycznie od początku chciałem przeczytać właśnie tę, którą usłyszeliśmy, lecz do przedwczoraj nie wiedziałem, że ona zwyczajnie na dzisiaj wypada w porządku lectio continua. To właśnie sprawiło, że moje serce szczerze się rozradowało. Nigdy nie wiadomo, kiedy słowo Boże zakiełkuje i w jaki sposób zaowocuje!

Moi Kochani!

Czy my dzisiaj potrzebujemy wzorów? – to chyba oczywiste… Jakich zatem potrzebujemy dzisiaj wzorów? Albo: jakich wzorów poszukujemy? – na te pytania naprowadza nas pośrednio dzisiejsze słowo Boże.

W pierwszym czytaniu ukazuje nam obraz wychowawcy, pedagoga.

Św. Paweł tłumaczy Galatom, po co było potrzebne Prawo. Ono było pewnego rodzaju drogą czy etapem na drodze ku Chrystusowi. Stało się ono wychowawcą, pedagogiem, który miał podprowadzić do Chrystusa.

W kulturze greckiej, ale i w Rzymie, tytuł pedagoga przysługiwał niewolnikowi nadzorującemu zachowanie dzieci, zwłaszcza chłopców, któremu przekazywano nad nimi władzę rodzicielską, łącznie z prawem wymierzania kar. Nawet w niezamożnych rodzinach starano się o wychowawców. Oni zazwyczaj byli twardzi i oczekiwali karności, a ich słowa nie miały nic wspólnego z najmniejszymi nawet oznakami miłości.

Jeżeli dobrze zrozumiemy ten obraz wychowawcy, zrozumiemy, jak wyzwalającą ma moc wiara: Gdy jednak wiara nadeszła, już nie jesteśmy poddani wychowawcy. Wszyscy bowiem przez wiarę jesteście synami Bożymi – w Chrystusie Jezusie (w. 25-26).

Kiedy już spotkamy się z Chrystusem, jesteśmy wolni: Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie – w Nim jesteśmy tak wolni, że to co wcześniej było jakimiś więzami czy podziałami, to wszystko znika.

Świetnie to widać na przykładzie wychowania dzieci: kiedy dzieci są jeszcze małe, nie można im na wszystko pozwalać, nie można im dać za dużo wolności. Wtedy rodzice stosują prawo, zasady, ograniczenia – wszystko dlatego, żeby je wychować. A kiedy je wychowają i dzieci stają się już dorosłe, mogą być wolne, nawet jeśli by miały od rodziców odejść.

W taki sposób przykazania, prawa, przepisy mają nas wychowywać i podprowadzić do wolności. Do takiej wolności, w której będziemy swobodnie oddychać miłością.

Z obrazem wychowawcy przychodzi mi jednak myśl, że szczególnie my księża narażeni jesteśmy na pokusę bycia takim surowym wychowawcą: który karci, skrupulatnie sprawdza realizowanie umówionych zasad i reguł, który tropi nieprawidłowości i odstępstwa w przestrzeganiu przykazań, który z upodobaniem wyznacza kary, a z wielką powściągliwością nagradza, który wskazuje niebotyczne ideały i nie widzi, by ktokolwiek chciał i był w stanie je osiągnąć, prócz jego samego.

Tymczasem wobec takiej pokusy Kościół daje nam Maryję, która staje raczej w pozycji uczennicy i przypomina, że najważniejszym jest słuchać słowa Bożego i go przestrzegać.

Niedawno rozmawiałem z kolegą-współbratem o tym, że czasem żal jest takich okazji „niewykorzystanych”, takich jak np. spotkanie całej wspólnoty prowincjalnej, bo wtedy głos mógłby zabrać przełożony i mocą swojego autorytetu powiedzieć parę słów od serca, parę słów dobitnych, które poruszą serca współbraci, które napomną, które potrząsną, które „przemówią do słuchu”, które wyjaśnią jakieś zawiłości życia naszej wspólnoty, które rzucą światło na jakiś problem… To mi pokazało, że jest w nas potrzeba doświadczenia czasem takiej silnej ręki surowego wychowawcy.

Tymczasem może jest lepiej tak, jak teraz… Bo przecież Kościół daje nam Maryję, o której nigdzie nie przeczytamy, że karciła, że odnosiła się z surowością… a nawet kiedy powiedziała uczniom w Kanie Galilejskiej: Uczyńcie wszystko, cokolwiek wam powie, to tylko dlatego, że Ona sama tak robiła. Właśnie dlatego Kościół daje nam Maryję, która zaświadcza, że do współbrata lepiej jest wychodzić z pozycji ucznia, i przypomina, że najważniejszym jest słuchać słowa Bożego i go przestrzegać.

Czy my dzisiaj potrzebujemy wzorów? Jakich wzorów potrzebujemy?

Dzisiejsza Ewangelia nie pozostawia nam cienia wątpliwości: potrzebujemy wzoru, jakim jest Maryja. Maryja jako uczennica.

Anonimowa kobieta z tłumu, która słuchając słów Jezusa i patrząc na Jego czyny wypowiada pochwałę jego Matki: Błogosławione łono, które Cię nosiło i piersi, które ssałeś (Łk 11,22), chce jakby powiedzieć Jezusowi: szczęśliwa jest Twoja mama! Jak Boża musi kobieta, która wydała na świat takie Dziecko!

Nie ma w tym okrzyku nic dziwnego. Jest to zgodne ze wschodnimi zwyczajami. Szczęście i pochwała kobiety ma swoje źródło w synach, których zrodziła.

Jednak Jezus odpowiada zaskakująco: Tak! Moja Matka jest błogosławiona! ale błogosławieni są raczej ci, którzy słuchają słowa Bożego i go przestrzegają. Jezus potwierdza pochwałę Maryi z racji jej fizycznego macierzyństwa, ale za doskonalsze uważa błogosławieństwo, którego źródłem jest słuchanie słowa Bożego i wypełnianie go.

Jezus mówi: Tak! Moja mama jest błogosławiona! Lecz nie z tego powodu, że Mnie zrodziła, a z tego, że się stała Moją uczennicą.

Jezus nie pomniejsza godności macierzyństwa Maryi. Jest Ona błogosławiona, bo jest Matką Jezusa, Zbawiciela świata. Jest jednak bardziej błogosławiona, ponieważ słuchała słowa Bożego (Łk 1,38), przyjmowała z wiarą (Łk 1,45), przechowywała i rozważała w sercu (Łk 2,19.51) i zachowywała w życiu (Łk 8,19.21)

To błogosławieństwo Matki i błogosławieństwo Uczennicy.

To błogosławieństwo również i dla mnie i o mnie! Słuchajmy słowa Jezusa i starajmy się go przestrzegać, i staramy się wprowadzać w życie –> żeby być błogosławionymi, żeby być szczęśliwymi, żeby być żywym znakiem Boga. On potrzebuje nas, najpierw jako swoich uczniów.

Chciałbym zakończyć słowami papieża Benedykta XVI z jego encykliki „Deus Caritas est”. Bowiem, w takich pięknych słowach, pięknych wyrażeniach, oddaje on istotę tej postawy Maryi – uczennicy:

(…) w Słowie Bożym czuje się Ona jak u siebie w domu,
z naturalnością wychodzi i wchodzi z powrotem.
Ona mówi i myśli według Słowa Bożego;
Słowo Boże staje się Jej słowem, a Jej słowo rodzi się ze Słowa Bożego.
Ponadto w ten sposób objawia się również,
że Jej myśli pozostają w syntonii z myślami Bożymi,
że Jej wola idzie w parze z wolą Boga.
Ona, będąc wewnętrznie przeniknięta Słowem Bożym,
może stać się Matką Słowa Wcielonego.

Usłyszmy dzisiaj, jak Maryja mówi do nas w geście zaproszenia: Wejdź! Rozgość się w szkole słowa mojego Syna, poczuj się tutaj jak u siebie w domu!

Amen.

 

Msza święta zakończyła się Adoracją Najświętszego Sakramentu w czasie, której omówiono Litanię loretańską i Akt poświęcenia naszego Zgromadzenia Niepokalanemu Sercu Maryi.

 

O Matko, która znasz cierpienia i nadzieję Kościoła i świata, wspomagaj swoje dzieci w codziennych próbach, jakich życie nie szczędzi nikomu, i spraw, aby dzięki wspólnym wysiłkom wszystkich, ciemności nie przemogły świata. Tobie, Matko osób konsekrowanych, powierzamy naszą drogę, abyśmy pod Twoim przewodnictwem zachowali wierność naszemu charyzmatowi.

Maryjo, Matko Boża i Matko nasza, przystępujemy do Ciebie, aby poświęcić się Twojemu Niepokalanemu Sercu.

Matko dobroci i Miłosierdzia, Twojemu Niepokalanemu Sercu poświęcamy naszych przełożonych: Ojca Generała i jego Radę, mnie niegodnego sługę oraz moich Radnych, Rektora Seminarium i jego współpracowników, abyśmy odznaczali się niezłomną wiarą, niezachwianą ufnością, płomienną miłością i według tych cnót przewodzi innym.

Wyjednaj im ducha pobożności; spraw, aby z modlitwy, rozmyślania, adoracji, Mszy Świętej i łączności z Najświętszym Sercem Jezusa czerpali moc do należytego i pobożnego wykonywania obowiązków swojego urzędu względem Zgromadzenia i poszczególnych jego członków.

Uproś im ducha mądrości, rozumu i umiejętności, aby rozpoznawali wolę Bożą, wskazywali ją swoim podwładnym, a radami i zachętami uczyli ich życia zakonnego.

Wyjednaj im ducha rady, by decyzji i działań nie podejmowali lekkomyślnie i bez zastanowienia, lecz wypełniali swój urząd z roztropnością i dojrzałością.

Uproś im ducha męstwa, by odważnie bronili spraw Chrystusa i Kościoła. Wyjednaj im dar bojaźni Bożej, by szukali jedynie większej chwały Boskiego Serca Jezusowego oraz zbawienia swojego i podwładnych.

Niepokalane Serce Maryi, poświęcamy Ci wszystkich naszych kapłanów i braci zakonnych. Najpierw tych którzy, postulatach, nowicjatach i seminariach wychowują nadzieję Zgromadzenia, by zdawali sobie sprawę, że nad ich pracę nie ma nic piękniejszego i pożyteczniejszego; by w nauczaniu przekazywali to, co mają, a w wychowaniu to, czym są; by jaśnieli wiedzą i cnotą; by często ustami i sercem zanosili modlitwę za swoich uczniów: „Abyś tych wybranych pobłogosławić, uświęcić i zachować raczył!”.

Poświęcamy Ci współbraci oddającej się pracy duszpasterskiej, by byli wzorem dla owczarni; by żyli przede wszystkim na swoich owiec, strzegli je jako dobrzy pasterze, a słowem i życiem je prowadzili.

Poświęcamy ci naszych misjonarzy, ich współpracowników, katechistów, ochrzczony i katechumenów, aby wschodził i wydawał owoc posiew ich nauczania; by chętnie słuchano Dobrej Nowiny, którą głoszą, i przejmowaną ją z entuzjazmem.

Maryjo, Twemu Niepokalanemu Sercu poświęcamy naszych chorych. Wyjednaj im ducha męstwa i wielkoduszności, by potrafili nie tylko cierpliwie znosi swój krzyż, lecz by go również pokochali, błogosławili i łączyli z ofiarą Twojego Syna, Męża Boleści oraz Twoją, Bolesnej Matki

Poświęcamy ci naszych braci alumnów. Wyproś im przywiązanie do powołania, objawiające się życiem wewnętrznym i nabywaniem świętej wiedzy. Niech pielęgnują w sobie ducha miłości, ofiary i wynagrodzenia; niech odznaczają się pobożnością, posłuszeństwem, wiernym zachowaniem reguł oraz żarliwością i ofiarnością dla Najświętszego Serca Jezusowego i Zgromadzenia.

Błagamy Cię, Niepokalane Serce Maryi, błogosław naszemu Zgromadzeniu, prowincjom, domom, naszym dziełom i misjom, i uproś nam miłosierdzie Boże. Tobie dzisiaj i codziennie ofiarujemy siebie samych, nasze wysiłki i pragnienia, nasze myśli i uczucia, słowa i uczynki.

Niegdyś Sercu Twojego Syna poświęcił się Kościół i cała ludzkość, by było ono dla nas znakiem zwycięstwa i zadatkiem zbawienia. Dzisiaj Maryjo, Twojemu Niepokalanemu Sercu poświęcamy na zawsze samych siebie, by przez miłość ku Tobie i pod Twoją opieką dojrzewało panowanie Królestwa Bożego i aby wszystkie narody żyły w zgodzie z Bogiem i między sobą, a Ciebie nazywały błogosławioną i po całej ziemi śpiewały Magnificat, pieśń chwały, miłości i wdzięczności dla Jezusowego Serca, w którym jedynie znajdziemy prawdę, życie i pokój. Amen.

Po czym wszyscy otrzymali błogosławieństwo. Wszyscy współbracia mieli okazję do spotkania się przy wspólnym stole w naszym domu „Domus Mater”.