Sercańscy misjonarze z polskiej prowincji pracują na pięciu kontynentach. Codziennie głoszą Ewangelię, pomagają ubogim i zawiązują wspólnoty. W ich relacjach odnajdujemy nie tylko opis odległych miejsc i kultur, ale przede wszystkim osobiste świadectwo wiary, które rodzi się w codzienności – pośród spotkań, wyzwań i cichej obecności Boga.
Słowo od ks. Łukasza Grzejdy, sercanina na misjach w Chile:
Posługa misyjna w Santiago de Chile – świadectwo z serca Andów
Santiago de Chile stało się moim domem misyjnym pośród majestatycznych Andów, które każdego dnia przypominają o wielkości Boga i kruchości człowieka. To miasto kontrastów. Z jednej strony nowoczesne centrum finansowe, rozwijająca się gospodarka i wysoki poziom infrastruktury. Z drugiej – dzielnice, w których wiele rodzin zmaga się z niepewnością zatrudnienia, niskimi dochodami i brakiem stabilności. Różnice społeczne są wyraźne, a napięcia kulturowe pogłębia napływ migrantów z innych krajów Ameryki Łacińskiej, którzy szukają tutaj lepszej przyszłości.
W moim przypadku jest nieco inaczej, ponieważ przyleciałem z Europy i nie miałem zamiaru szukać tu ciekawszego życia. Zanim tu przyjechałem przez kilkanaście lat zgłaszałem pragnienie posługi misyjnej i w 2024 roku przełożeni zdecydowali o moim wyjeździe. O wyborze kraju zdecydował list przełożonego z Chile zapraszający polskich sercanów do współpracy i pracy apostolskiej. Przygotowywałem się od lat do posługi na misjach poprzez formację zakonną w naszym Zgromadzeniu. Ale ostatnie 6 miesięcy przed wylotem uczyłem się języka, a moim nauczycielem był Chilijczyk, który przygotował mnie także kulturowo i mentalnie do życia w Ameryce Południowej. O wielu sprawach dowiedziałem się od niego, a resztę poznałem na miejscu.
Na co dzień stykam się z obecną sytuacją, która nie napawa wielkim optymizmem, ale mobilizuje do otwierania się na współpracę. Chile przeżywa aktualnie przemiany religijne. Wzrasta proces sekularyzacji, a wielu ochrzczonych dystansuje się od praktyki sakramentalnej. Zaufanie do Kościoła zostało nadwyrężone, a młode pokolenie często deklaruje się jako „bezwyznaniowe”. Jednocześnie dostrzegam głębokie pragnienie sensu, potrzebę duchowości i autentycznego świadectwa. W tej rzeczywistości moja posługa nabiera szczególnego znaczenia.
Jako duszpasterz Zgromadzenia Księży Najświętszego Serca Jezusowego staram się żyć i pracować w duchu wynagradzającej miłości Serca Jezusa. Nasza wspólnota w Santiago koncentruje się na pracy parafialnej i formacji młodzieży. W parafii św. Jana Marii Vianney’a codziennie doświadczam, że Kościół żyje dzięki prostocie i wierności. Eucharystia, adoracja Najświętszego Sakramentu, spowiedź, odwiedziny chorych – to rytm mojego dnia. Spotykam ludzi o różnych historiach: rodziny przeżywające kryzysy, osoby starsze cierpiące samotność, młodych poszukujących swojej drogi. Każde takie spotkanie jest dla mnie przypomnieniem, że misja zaczyna się od słuchania i obecności.
Drugim ważnym wymiarem mojej posługi jest kolegium Św. Jana Ewangelisty. Obecność kapłana w środowisku szkolnym pozwala mi być blisko młodych w ich codziennych pytaniach i wątpliwościach. Rozmowy, celebracje liturgiczne i wspólne inicjatywy uczą mnie, że młodzież potrzebuje przede wszystkim świadków – ludzi spójnych, którzy żyją tym, co głoszą. Staram się pokazywać im, że wiara nie jest dodatkiem do życia, lecz jego fundamentem.
Posługa misyjna w Santiago to nie spektakularne wydarzenia, lecz codzienna, cierpliwa obecność. To budowanie mostów między kulturami, pokoleniami i środowiskami społecznymi. To zmaganie się z własnymi ograniczeniami i równocześnie doświadczenie, że Bóg działa w prostocie.