Żydzi sprzeczali się między sobą, mówiąc: «Jak On może nam dać swoje ciało do jedzenia?» Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie jedli Ciała Syna Człowieczego ani pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił – nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki». To powiedział, nauczając w synagodze w Kafarnaum. [J 6, 52-59]
Słuchaczy Jezusa zgorszyła mowa o pokarmie i napoju, którym jest Jego Ciało i Krew. Współczesnych chrześcijan nie rusza zbytnio katecheza o przyjmowaniu Komunii Świętej. Jakoś nam ten pokarm spowszedniał. Nie rzadko można spotkać sytuację, w której przyjmowanie Eucharystii stało się jedynie spełnieniem świątecznego obowiązku, bo przecież „prawo” stanowi: „Przynajmniej raz w roku, w okresie wielkanocnym przyjąć Komunię Świętą”. Czy naprawdę tylko o to chodzi? Jezus mówi bardzo konkretnie: „Jeżeli nie będziecie jedli Ciała Syna Człowieczego ani pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie”. Nie wystarczy Go „zjeść” raz na kilka miesięcy… raz na rok lub na kilka lat… wówczas Boże życie traci swoją żywotność. Sumienie staje się nie tylko niewrażliwe na grzech, ale jest ono nieczułe na promienie Bożej łaski. Nie mówiąc już o tym, skąd czerpać siły do przezwyciężania zła i pokus?
Skoro człowiek ochrzczony potrafi głodzić swoją duszę miesiącami, to może warto spróbować odmówić sobie na kilka miesięcy „chleba naszego powszedniego” w szerokim znaczeniu tego sformułowania? Czy wówczas będzie mógł stawiać czoło codziennym wyzwaniom? Odpowiedź jest prosta… Wszelkie zaburzenia w przyjmowaniu pokarmu fizycznego noszą znamiona choroby. Może warto się też zastanowić nad tym, czy w duszy, która nie ma potrzeby ciągłego karmienia się Ciałem Chrystusa i pojenia się Jego Krwią nie kryje się wewnętrzne „zaburzenie odżywiania”, które nosi znamiona jakiejś duchowej choroby? Eucharystia nie jest tylko obowiązkiem. Jest źródłem życia, bez którego człowiek stopniowo słabnie.
ks. Dariusz Lewczak SCJ